TULIPANOWE SZALEŃSTWO

Podróże Brak Komentarzy »

Dzień dobry
 
Tulipanowe szaleństwo.
 
Wiosną kwitnie bardzo dużo kwiatów ale dziś w ogródku królują tulipany.
Piękne, nasycone barwy krzyczą radością,  a niezwykłe kształty przywołują oczy.
Każdy z kwiatów chce być dostrzeżony i podziwiany.
 
 
No to podziwiam, robię zdjęcia i już :)
 
Pozdrawiam
Ewa

INDIE – ŚLUB

Podróże Brak Komentarzy »

 

Dzień dobry :))
 
Dziś opowiem, jak odbywa się indyjski ślub.
 
Często młoda para poznaje się dopiero w dniu ślubu, bo małżeństwa są nie rzadko kojarzone (przynajmniej na wsi).
Pan młody na uroczystość przybywa najczęściej z odległego zakątka Indii, aby resztę życia spędzić u boku małżonki i jej rodziny.
Ślub który fotografowałam odbywał się w świątyni, której wiek szacuje się na ponad 5 tysięcy lat i jest to świątynia w „średnim” wieku jeśli chodzi o Indie :))
Najpierw młoda para z orszakiem gości i baldachimem (nie wiem po co ten baldachim, bo młodzi szli przed nim, a rodzina po bokach) przechodzi do tej części świątyni, gdzie udzielane są śluby. Tam czeka już bramin (kapłan) i akcesoria potrzebne do zaślubin.
Wszystko odbywa się na siedząco, młoda para i bramin w środku, goście wokół nich.
 
Młodzi nie wymieniają się obrączkami, tylko narzeczony zakłada na szyję ukochanej ………….. naszyjnik.
I już!!!!    …….    ONA jest na wieki wieków JEGO :)).
On nie dostaje od niej nic :))
 
Potem rozbijane są kokosy, sypane kwiaty i ryż, aby nigdy młodym nie zabrakło jedzenia.
Ten ryż, młodzi małżonkowie, sypią sobie na głowy najpierw po troszeczku, a później to już całymi michami :))
Tak, że parę ładnych kilogramów tego ryżu każde z nich na głowie z pewnością ma.
 
Po ślubie, już w innej części świątyni, goście zjadają skromny poczęstunek.
Gdy rodzina jest bogata, to odbywa się wesele. Kobiety bawią się w jednej sali, a mężczyźni w innej :)) ale to już poza świątynią.
 
Świątynie indyjskie są tak budowane, że można w nich umyć się, zjeść, wyspać, wziąć ślub i spędzić cały dzień na różnych duchowych praktykach. Jest to zazwyczaj kompleks kilku budynków, świątyń różnych Bogów i Bogiń, gdzie (jako najważniejsza) zawsze centralnie znajduje się świątynia Siwy z lingamem (kamienne jajo).
Do takiego kompleksu wchodzi się bardzo pięknie ozdobioną bramą, która jest pierwszym energetycznym „czyścicielem” naszych ciał subtelnych.
Takich oczyszczających miejsc jest w świątyni kilka. I zanim się dotrze do lingamu Siwy, gdzie jest najsilniejsza energia, to trzeba oczyszczać się stopniowo w kolejnych bramach. Bardzo rzadko biali ludzie dopuszczani są do lingamu. Nie jesteśmy przygotowani (żyjemy materialnie, a nie duchowo) na przyjęcie tej cudownej, leczniczej energii.
 
 
Pozdrawiam serdecznie
Ewa
 
 

INDYJSKIE DZIECI

Podróże Brak Komentarzy »

 

Dzień dobry :))
 
Indyjskie dzieci: te najmłodsze i te starsze są pełne uroku, łagodności i uśmiechu.
Czasem biegały za mną prosząc o zdjęcie aby potem z ciekawością i rozbawieniem popatrzeć w podgląd aparatu jak  ………..wyglądają :))
Możliwe, że pierwszy raz w życiu widziały swoje buzie, bo raczej diabelskich luster w domach hindusów nie widziałam.
 
Czym bawią się dzieci w miastach nie wiem. Te na wsiach, to wszystkim co wpadnie w ręce, bo zabawek to te dzieci raczej nie mają. Piłka, rower, lalka, czy autko to luksu, na który stać tylko bardzo nielicznych.
Nigdy nie widziałam aby dzieci były wobec siebie agresywne. Wręcz przeciwnie te starsze, opiekuńcze i troskliwe, bez gadania i przymusu zajmowały się młodszymi.
 
Przecież jeśli nie mają nic, to nie mają o co ze sobą walczyć !!!!!!!
 
Pozdrawiam serdecznie
Ewa

Indie – szkoła

Podróże Brak Komentarzy »


 
Dzień dobry :))
 
Dzieci w Indiach rozpoczynają naukę w wieku od 6 lat i pierwsze 4 lata szkoły są bezpłatne. Nie oznacza to wcale, że wszystkie indyjskie dzieci do szkoły chodzą.
Nie wszystkich rodziców jest stać na kupno obowiązkowego mundurka i przyborów szkolnych. Czasem cała rodzina, sąsiedzi i znajomi na taki mundurek się „zrzucają” aby dziecko mogło  do szkoły iść.
Rodzice i nauczyciele są świadomi, że nauka to jedyna szansa dla dziecka aby mogło lepiej w przyszłości żyć. Dlatego nikt nie ma do nauczycieli pretensji, że surowo każą dzieci za brak pracowitości. W Indiach nie istnieje problem ADHD !!
Każdy krnąbrny urwis jest „złamany” obowiązującą dyscypliną i tyle :))
Kiedyś widziałam na Darszanie (rodzaj mszy, w której również udział biorą dzieci ze szkoły), jak kilkuletnia dziewczynka walczyła ze snem, który jest surowo zabroniony (czego pilnują nauczycielki i opiekunki). Wyciągnęła z kieszeni pomiętą, bawełnianą chusteczkę,  soczyście na nią napluła  i wytarła tą śliną oczy w nadziei, że „woda” ją orzeźwi na tyle, że nie zaśnie :)). Widocznie dla śpiochów przewidziane były bolesne kuksańce :))
Na zdjęciach widać bardzo nowoczesną, indyjską szkołę ufundowaną z darowizn wpłacanych przez wielbicieli Sai Baby.
Na ogół wiejskie szkoły wyglądają o wiele, wiele skromniej.
 
Dzieci w szkole spożywają jeden posiłek. Jest to ryż, a czasem ryż z bananem.
 
Pozdrawiam serdecznie
Ewa
 

INDIE – RANIJA

Podróże Brak Komentarzy »

 

Dzień dobry :))
 
Ta śliczna dziewczynka na zdjęciu to Ranija.
 
Ranija ma 8 lat i chodzi do szkoły.  Jej rodzice pracują gdzieś w dalekim mieście, wychowują ją dziadkowie. Babcia widoczna na drugim zdjęciu, dziadek chory nie wychodzi z domu (renty nie istnieją).
Mieszkają w lepiance bez prądu i wody. Ale i tak Ranija ma ogromne szczęście, że może się uczyć, ma dach nad głową i kogoś, kto o nią dba i kocha.
Gdy ją poznałam nie miała oprócz szkolnej sukienki (mundurki są w szkołach obowiązkowe) innego ubrania, ani butów. NIGDY na nogach nie miała butów !!!  A ziemia w Indiach jest gorąca i bardzo kamienista !!
Takich dzieci jest wiele, za wiele. 
Jeśli ktoś mi mówi, że w Polsce jest źle, to niech jedzie do Indii.
Tam głupie serce płacze z żalu, że tak niewiele można zrobić. Bo co znaczy  kupno sukienki, czy butów dla jednego dziecka, gdy potrzebujących są tysiące !!!!.
 
Pozdrawiam serdecznie
Ewa
 
 
 

INDIE – CIĘŻARY NOSZONE NA GŁOWACH

Podróże Brak Komentarzy »

 

Dzień dobry :))
 
W Indiach zaskakujące jest również noszenie różnych rzeczy na głowie. I choć nie jest to jedyne miejsce na Ziemi, gdzie  tak się robi, to jednak kobiety w swych ślicznych, barwnych sari obciążone ogromnymi pakunkami wyglądają bardzo ……… zaskakująco :))
Na głowach nosi się wszystko, co nie mieści się w rękach. Można zobaczyć ogromne toboły z praniem, wiązki chrustu, trzciny cukrowej, koszy i najróżniejszych paczek.
I choć najczęściej są to bardzo ciężkie rzeczy, to gracja z jaką kroczą hindusi (a zwłaszcza hinduski) zadziwia.
 
 
Pozdrawiam serdecznie
Ewa

SPOPIELANIE CIAŁ

Podróże Brak Komentarzy »

 

Dzień dobry :))
 
Tym razem największe wrażenie (w Indiach) zrobiło na mnie spopielanie ciał.
U nas śmierć jest wielkim tabu, którego dotykamy w białych rękawiczkach z odrobiną  niepewności i strachu przed piekłem :)).
W Indiach to naturalny proces bez znaczenia. Sprawia to wiara w reinkarnację. Nieśmiertelna przecież Dusza opuszcza ciało i pełne cierpienia życie, aby ponownie odrodzić się w lepszych być może warunkach.
 
Spopielanie mniej więcej wygląda tak: najpierw ciało, zawinięte w całun, układane jest na drewnianych tragach wymoszczonych suchymi, palmowymi liśćmi. Ciało również przykrywa się takimi liśćmi i posypuje kwiatami. Następnie kondukt przechodzi na miejsce spalenia. Najlepiej gdy znajduje się ono nad rzeką.
Nosze z ciałem układa się na przygotowanym stosie, ułożonym wcześniej z suchych gałęzi. Taki stos ma wymiary 2 m długości, 1 m szerokości i 1 m wysokości.
Rodzina asystuje przy podpalaniu stosu i obserwuje spalanie ciała aż do momentu, gdy pęknie czaszka. Huk rozrywanych kości głowy jest sygnałem, że naczynie, jakim jest ciało, zostało zniszczone i dusza nie ma już powrotu. Na tym kończy się ceremonia. Wszyscy się rozchodzą. Na miejscu spopielania pozostają tylko „grabarze”.
Czekają aż stos dopali się do końca.
 
Taki „pochówek” kosztuje i nie każdego na taki „luksus” stać. Biednym i bezdomnym wystarczyć musi polanie zwłok jakimś bardzo tanim materiałem łatwopalnym. Bez stosu, całunu, noszy, kwiatów i konduktu.
Niedopalone resztki wrzuca się do rzeki.
 
W chłodne grudniowe i styczniowe  noce w gorącym popiele sypiają pieski. Nic się w Indiach nie marnuje, nawet ciepło.
 
Dodam jeszcze, że ludzkie ciało bardzo cuchnie przy spalaniu :))
 
 
 
Pozdrawiam serdecznie :))
Ewa