INDIE – RZEKA CHITRAVATI

Podróże Brak Komentarzy »

Dzień dobry :))
 
Przez Puttaparthi przepływa rzeczka Chitravati. Nad nią toczy się całe wiejskie życie.
Od świtu praczki zajmują dogodne miejsca. Liczy się ulubiony kamień, o który uderza się pranie (to hinduska pralka) i czyste miejsce do suszenia, bo większość rzeczy suszy się bezpośrednio na gorącej ziemi.
 
W rzece myje się też ciągniki, samochody, motory, zwierzęta i kąpią się w niej …………. ludzie.
Chłopca łapią ryby i kraby, które potem pieką na ognisku.
Wrzuca się do niej wszystko co możliwe i niemożliwe, łącznie z resztkami po spopieleniu ciał.
Jest to również ulubione miejsce pasterzy, którzy przyprowadzają nad rzekę swoje stada kóz, bawołów i świń.
Gdy przyjeżdża ktoś do Puttaparthi (hindusi), to wcześniej czy później idzie nad rzekę, aby powitać ją jak Matkę. Obowiązkowo przybysze wchodzą do wody, polewają się nią i …………….. piją !!!!
I nigdy nie mogłam tego zrozumieć dlaczego oni wciąż ŻYJĄ :))
 
Każda rzeka w Indiach jest święta i każda tak bardzo zanieczyszczana. Dlaczego ???
Zrozumiałam ten fenomen dopiero po obejrzeniu filmu, który bardzo gorąco  wszystkim polecam.
 
.
 
 
Przyniósł mi on odpowiedź, że nie ważne co jest w wodzie. Ważne jest jakie emocje jej przekazujemy.
Hindusi kochają swoje rzeki, ustawiają w nich święte lingamy, błogosławią je i wodę. Są wdzięczni Bogu za każdą kroplę. Dlatego mogą ją pić surową i ŻYĆ !!!
 
Gdy na początku marca wyjeżdżałam z Indii, wody w Chitravati już nie było. Rozpoczęła się pora sucha.
Jest to straszny widok, gdy patrzy się na suche koryto rzeki i wie, że woda napłynie dopiero za kilka miesięcy, gdy rozpocznie się pora deszczowa.
A temperatura wciąż rośnie i rośnie, aby przekroczyć w sierpniu 50 C w cieniu. Ile jest wtedy w słońcu ???
 
Żyjemy w bardzo szczęśliwym kraju. Niczego nam tu nie brak i za nic nie jesteśmy wdzięczni, a powinniśmy.
 
Pozdrawiam serdecznie
Ewa

INDIE – NIETOPERZE

Podróże Brak Komentarzy »

Dzień dobry :))
 
Nietoperze, które widziałam w Indiach są ogromne. Tak na oko, to rozpiętość skrzydeł mają porównywalną do czapli.
Dnie przesypiają zawieszone wysoko w koronach drzew. Wyglądają tam, jak gigantyczne, dojrzałe gruszki zawinięte w miękki płaszczyk :))
Kręcą się, wachlują od gorąca skrzydłami i przesuwają po gałęziach zaczepiając na nich ogromne, hakowate pazury. Wszystko to z głową do dołu :))
Wtedy widać ich rdzawe futerka i koszmarne pyszczki.
Po zachodzie słońca ogromnymi stadami bezszelestnie odlatują w poszukiwaniu pożywienia.
Podobno są owocożerne.
 
 
Pozdrawiam serdecznie
Ewa