Łagówek – dożynki 2014

Podróże Brak Komentarzy »

Dzień dobry :)
 
16 sierpnia 2014 roku odbyły się kolejne dożynki w Łagówku.
Tym razem zamieszczam kilka zdjęć z kościoła i choć może jakość nie najlepsza, to jednak jakiś ślad pozostanie.
 
Po mszy była zabawa ale w tym roku zdjęć imprezowiczom nie zrobiłam, bo nie o to w tych dożynkach chodzi aby upijać się i rozrabiać tylko należy Bogu podziękować za dobre plony z Jego przecież woli.
 
Pozdrawiam mieszkańców Łagówka i bardzo cieszę się, że żyję w śród nich.
Różne bywają tu pomiędzy nimi animozje ale gdyby było trzeba na wspólnego wroga, bez gadania, ruszą wspólnie ramię w ramię :))
Wspaniali, dobrzy i szczerzy ludzie mieszkają w tym moim ukochanym Łagówku.
 
Ewa :)
 


Ta wiadomość e-mail jest wolna od wirusów i złośliwego oprogramowania, ponieważ ochrona avast! Antivirus jest aktywna.

LAS

Podróże Brak Komentarzy »

Dzień dobry :))
 
Las …… moja radość, przystań i odpoczynek.
Żyję pomiędzy światami albo równocześnie w obu. Materia i duchowość. Las i pole. Polska i Indie.
Co raz mi trudniej zakotwiczyć się w codzienności. Myśli w gwiazdach. Uczucia w Bogu. A ciało trzeba nakarmi i odziać :)). W lesie koję nerwy, odzyskuję spokój. To piękna energia lasu pozwala mi w nim medytować i radzić sobie z codziennością.
 
I piękna opowieść o lesie zasłyszana od Sławka.
Kiedyś w lesie wycinano drzewa w ściśle określony sposób.
Te ze środka lasu przeznaczone były na meble, a te z brzegu lasu na więźby dachowe. Dlaczego? Bo drewno przenosi pamięć !!!!!! Drzewa w środku lasu nie są narażone na wiatr, rosną nieruchomo, stabilnie, a tymi na brzegu lasu ciągle huśta wiatr więc są bardziej elastyczne, czyli idealne na budowę dachu !!!
 Skąd ludzie kiedyś to wszystko wiedzieli ????
 I dlaczego zapomnieliśmy ???
 
Pozdrawiam
Ewa

POWRÓT DO DOMU

Podróże Brak Komentarzy »

Dzień dobry :))
 
W 1998 roku przeżyłam przebudzenie duchowe.
Doświadczyłam boskiej Miłości. Uczucia tak czystego, ogromnego, głębokiego i cudownego, że nic nie da się z nim porównać. Ta Miłość jest światłem, w które wchodzimy po śmierci ciała. W niej odpoczywamy, leczymy się z bólu ziemskiego życia i w niej istniejemy pomiędzy inkarnacjami.
Gdy byłam w tej Miłości nic poza nią się nie liczyło. Nic nie było ważne. Ta Miłość była wszystkim czego potrzeba aby BYĆ. Jeśli Bóg jest Miłością, to przebywanie w tej Miłości jest POWROTEM DO DOMU !!
 
Zrozumienie tego, co się ze mną stało zajęło mi 16 lat. I dopiero teraz nastąpiła gotowość aby o tym mówić i pisać.
 
Przez te wszystkie lata dążyłam do tego aby znów doświadczyć tej Miłości. Zrezygnowałam z rodziny, przyjaciół, pracy i różnych tzw. przyjemności aby choć trochę zbliżyć się do celu. Uczyłam się, cierpiałam i szłam z nadzieją, ze dojdę
Całkowicie odmieniłam swoje życie.
Wczoraj zadałam sobie pytanie: Z czego jestem w stanie zrezygnować dla Miłości?
I wczoraj z czystym sercem mogłam w końcu odpowiedzieć: Ze wszystkiego !
 
Czuję, że w końcu zrobiłam  krok do przodu w mojej wędrówce. I choć nie doświadczyłam tej Miłości fizycznie, to przecież wiem, że nie zmarnowałam niczego.
 
Niebawem znowu jadę do Indii. Tym razem podróż rozpocznę od pobytu w aśramie Shirdi Baby (poprzednia inkarnacja Sathia Sai Baby), mojego rozpoznanego Duchowego Ojca (Guru).
Shirdi Baba był wielkim uzdrowicielem i jestem szczęśliwa, że wezwał mnie do siebie. To z pewnością ważny krok w moim rozwoju. Serce skacze z radości, a i czas do wyjazdu jest jakiś przyjemny :)
 
Na pewno zdam relację z pobyty.
 
Przytulam wszystkich mocno
Ewa